Wreszcie w domu, co prawda już późno ale czas na wpis w blogu na pewno się znajdzie
, w sumie to nie mamy tyle późno co właśnie wcześnie, w końcu zawitał już piątek.
W środę tak jak już pisałem byliśmy nad rzeką, a potem nocowaliśmy u znajomych mamy, oczywiście moje nocowanie opierało się głównie na kodzeniu, a nie na spaniu, ale tak czy inaczej sama noc była udana. W czwartek pojechaliśmy znów nad rzekę, a potem nad zalew i do domu. W domu u znajomych mamy natknęliśmy się na ładny zestaw 2.1 – białe, małe, nie fajnie wyglądające głośniki z subwooferem, krótko mówiąc – nikła jest szansa że chciałbym je mieć, nie mniej jednak zmieniłem zdaniem gdy zobaczyłem usłyszałem te niesamowite basy które daje taki mał sprzęcik, na prawdę pogratulować panom z Cambridge SoundWorks za ponowne uświadomienie mi że liczy się wnętrze, a nie wygląd. Nie zdradzę więcej ciekawych rzeczy z dnia, bo raczej ich nie było, przespałem większość dnia.
Jeśli chodzi o kod centrum informatycznego, jak na razie idzie dobrze, były małe reorganizacje w kodzie, głównie ku zoptymalizowaniu go, ale również ku łatwiejszemu tworzeniu strony ogólnie. Usprawniłem mój mechanizm sesji, oraz dodałem specjalny mechanizm zabezpieczeń przed XSS (mam nadzieję że niczego w nim nie pominąłem), poza tym mam już pomysł na komunikat po wylogowaniu użytkownika, a sam system logowania i sesji działają w 100% prawidłowo. Następnym elementem za który chcę się zabrać to dokończyć wyświetlanie newsów, oraz ich podglądu, albo system rejestracji, ale nic nie stoi na przeszkodzie abym robił obydwie rzeczy naraz.
Niektórzy pewnie chcieliby wiedzieć co wcześniej ciekawego robiłem w Warszawie, i dlaczego w ogóle się do niej wybrałem. Głównym powodem była chęć pobycia razem z bratem przez dłuższy czas razem, oraz nasze zapalenie do laptop’ów. Mama powiedziała mi, że w Warszawie w Chrześcijańskiej Służbie Charytatywnej (CHSCH), gdzie pracuje, zepsuły się 3 laptop’y. Jedyne czego się wtedy dowiedzielismy to to, że prawdopodobnie zostały spalone przez jakaś felerną myszkę na USB (wszystkie padły zaraz po podłączeniu jej), na miejscu jednak okazało się że nie jest tak tragicznie, i tak oto w nasze ręce do naprawy wpadły laptop’y IBM ThinkPad: T42, R51 (dwie, jedna z BT, druga bez), oraz dwa laptopy które otrzymaliśmy, bo i tak już nie mieli co z nimi zrobić: HP oraz Toshiba. Niestety, Toshiba długo nie pożyła, gdyż brutalnie podczas prób zreperowania została zerwana pewna ścieżka, powinienem ogłosić żałobę nablogową, ale tego nie zrobię, gdyż wciaż żyje HP, a co więcej jeden z laptopów IBM ThinkPad (a dokładnie R51, bez BT) nie jest na tyle sprawny aby go oddać do biura, dlatego też zabieramy go na własny użytek (może uda się go przywrócić do stanu pierwotnego, albo nawet lepszego)
.
A teraz idziemy z bratem oglądać film, tak więc dobranoc wszystkim
. A jutro w planach zakupy, usuwanie zbędnych rzeczy z T42, jego defragmentacja, usuwanie syfu, a na R51 zainstalowanie Windows’a (oryginalny, gdyby ktoś pytał
), aktualizacja do SP3, pobranie sterowników, optymalizacja, i takie tam sprawy aby w biurze mogli nacieszyć się szybkim i przyjemnym sprzętem.
Jeszcze raz dobranoc.